Kobieta nie powinna pierwsza podchodzić do mężczyzny.

Rolą kobiety jest zajmować się domem.

Prawdziwy mężczyzna nie płacze.

Perły założone do ślubnej sukni wróżą łzy.

Dzieci powinny siedzieć cicho, kiedy dorośli rozmawiają.

Szef ma zawsze rację.

I tak dalej…

Idziemy wzdłuż muru. Żyjemy wzdłuż muru. Ten mur budowaliśmy latami –z pomocą najbliższych, wspomagani przez sąsiadów, współpracowników, nauczycieli, telewizję, literaturę. Mur zbudowany z przekonań. Po lewej stronie, tuż za naszą wyciągniętą dłonią wyraźnie widzimy wszystkie detale jego konstrukcji: od mądrości i zasad, które wpajali nam rodzice i dziadkowie, przez szkolne systemy praw i obowiązków, biurowe normy i standardy, aż po uniwersalne systemy wartości wynikające z wyznawanej religii, czy poglądów politycznych. Im więcej dzieje się wokół nas, im bardziej żyjemy, tym więcej wniosków, sądów, opinii. Im bardziej żyjemy, tym częściej doświadczamy analogii. A skoro coś się powtarza, a skoro dodatkowo skutek tego powtarzania jest podobny, to widocznie tak już jest na tym świecie. Oto odkryliśmy kolejne prawo rządzące światem: chleb zawsze spada posmarowaną stroną na ziemię.

Mocny wniosek. Ciężki kaliber. Spora cegła. Ustawiona na szczycie muru po lewej stronie grozi nadwyrężeniem konstrukcji. Przerzućmy ją więc na prawą stronę. Wkrótce dołożymy do niej kolejne: nigdy nie wzbogacę się uczciwie pracując, nie nauczę się hiszpańskiego- to nie dla mnie, mam za krótkie palce do mandoliny, mój samochód zawsze zawodzi, kiedy spadnie deszcz, w życiu nie wyrecytuję „Inwokacji” bez pomyłki.

I tak budujemy kolejny mur – tym razem po swojej prawej stronie. I nagle- nie wiedzieć kiedy- podążamy tunelem. Czasem nawet wiemy dokąd, ale rozejrzeć się na boki nie da rady. Do przodu. Do celu. Ciemno, duszno i wąsko, ale ile pracy kosztowało nas wybudowanie toru, którym możemy teraz spokojnie podążać.

Zabawne jak wiele własnych przekonań wyciągnęłam na światło dzienne od momentu, kiedy zaczęłam pracować ze swoimi Klientami. Początkowo brzmiące mi w głowie „jak można to, czy tamto” uciszałam mantrą o wyłączaniu własnej mapy i nawet pomagało. Któregoś poranka w biurze z ogromną powagą robiłam sobie kawę, kiedy zauważyłam szczerze zdziwionego kolegę, który pewnie od dłuższego czasu przyglądał się temu co robię.

– Co jest?

-Yyyyyy,  nic… co ty robisz właściwie?

-Kawę robię, a co?

– A jaką?

– Rozpuszczalną, a co?

– A czemu nie zalewasz jej gorącą wodą, tylko najpierw zimnym mlekiem?

(…Jak to czemu?! Przecież to oczywiste!)

– Bo jest lepsza!

Nie sądzę, żeby było to oczywiste dla Konrada. A dla mnie nagle stało się jasne, że Konrad ma pełne prawo myśleć o mnie to, co właśnie pomyślał. Ja natomiast mam prawo uważać, że wiele traci nie próbując zalać kawy najpierw zimnym mlekiem, a dopiero potem gorącą wodą. Naprawdę jest lepsza.

O ile mur po lewej stronie jest niejednokrotnie istotny, bo mówi o zasadach i normach, to ten po prawej stronie bywa silniejszy. Zresztą- nauczyliśmy się obchodzić normy, bo w końcu od tego są zasady, żeby je łamać (i siup!- nową cegiełkę dorzucamy na prawą stronę) i niejednokrotnie wystawiamy głowę, by podejrzeć co tam po lewej. Czasem da się parę cegiełek z góry zrzucić. Można również wstawiać furtki. To mur dany nam przez innych- mądrzejszych. Czasem łatwiej machnąć na niego ręką. Ten po prawej to co innego. Pieczołowicie ustawialiśmy każdy kamień. Bynajmniej nie po to, żeby zrezygnować z niego bez walki. To obraz nas samych wybudowany z tego, co dla nas istotne. To obraz nas samych umocniony emocjami, sukcesami, porażkami. Przeżyty i doświadczony do spodu

I wiecie co? Każdy z nas taki ma. Niezwykle interesujący mur. Tu mnie trochę podpiera, tu mnie mocno ogranicza, ale cieszę się, że jest. Zawsze mogę się za nim schować. A wiatr zmian potrafi wytargać za płaszcz i zniszczyć fryzurę. „Lepsze znane zło niż nieznane dobro” – mówiła moja mama. Też tak uważałam. Po paru nieskutecznych próbach wskoczenia na głęboką wodę (i co z tego, że kompletnie bez przygotowania) adoptowałam tę cegłę i przerzuciłam na prawą stronę. Gdybym któregoś dnia nie zauważyła, że chwieje się na tyle mocno, że wystarczy lekko popchnąć pewnie nie zrobiłabym wielu rzeczy, z których dzisiaj jestem dumna.

Przekonania. Na ile akceptujesz drogę, którą sam sobie wyznaczyłeś? Jak ci się podoba to, że słabo widzisz możliwości po obydwu stronach? Ile razy chciałeś rozłożyć ręce na wietrze, który do ciebie nie dotarł?

Mur nie runie, nie bój się. Za mocny ma fundament. Zbudowałeś go z tego kim jesteś i umocniłeś tym, po co jesteś. Sprawdź tylko czasem jak się czujesz, kiedy na nim siądziesz. Rozejrzyj się z wysokości i poczuj wiatr zmiany. A potem zdecyduj, czy ci fajnie i czy chcesz spróbować.

Uwielbiam słuchać o przekonaniach. Zbieram je, kolekcjonuję, opisuję i układam starannie w pamięci. Tę podsłuchaną rozmowę opowiedziała mi Basia. Zazdroszczę jej. Żałuję, że nie mogę podpisać jej własnym imieniem. Pewnie usłyszałabym sporo takich, gdyby nie moje przekonanie o tym, że bardzo niegrzecznie jest podsłuchiwać cudze rozmowy 🙂

– Krzysiek, ty to widzisz?

– Nie, a co?

– No tu patrz!- pryszczaty młodzian wyciągnął z plecaka zawiniątko z kanapkami i podetknął je pod nos koledze- Stary mi kanapki zrobił!!! Zaraz poznam!

– No i co?

– Jak to co?! Posmarował mi masłem do pasztetu! Smarujesz do pasztetu masłem?!

– Nie no, co ty, bez sensu!

– No właśnie. Nikt nie smaruje. Oprócz mojego starego. On zawsze smaruje i masłem i pasztetem.

– Bez sensu… – zamyślił się Krzysiek- A do nutelli smarujesz?

– Nigdy!

– No co ty?! Nie smarujesz masłem do nutelli?! Jakiś jesteś dziwny…

autor: Magdalena Szczęsna-Kołdras, trener biznesu, coach ICF, menadżer

artykuł ukazał się również na portalu www.treco.pl